KIEDY POJAWIA SIE SIARA

site
Widzisz posty wyszukane dla zapytania: KIEDY POJAWIA SIE SIARA




Temat: Laktacja??????????
Nie ma reguły.
Jednym kobietom siara pojawia się pod koniec ciąży czy nieco wcześniej innym
dopiero po porodzie.
pzdr.Gosia
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kłucie w piersiach- 16 tc.
Mi akurat w 16 tc pojawiła się siara, ledwo parę kropel...ale teraz karmię
piersią i takie ukłucia i ciągnięcie to znak, że nadpływa mleczko i ktos musi
je ze mnie wyssać tak więc nie martw się ale dla pewności mozesz podpytać się
lekarza czy to na pewno to. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: siara (chyba) na koniec 4 m-ca
u mnie siara pojawila sie ok 17 tygodnia i moja ginka powiedziala, ze to normalne Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Mokre brodawki!! 24 tc!!
u mnie tez siara pojawila sie w 24 tygodniu...teraz juz nie jest przezroczyta
})i({35 tydzien })i({ Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: wyciek z piersi
Nie denerwuj się tym. U mnie też najpierw pojawiła się siara w jednej piersi, a
dopiero po jakimś czasie w drugiej. Teraz karmię córkę już ponad 17 mies. To
wszystko jest naturalne.
Pzdr. Jola Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kiedy pojawilo sie u Was mleko?
U mnie około 22 tyg. ciąży pojawiła się siara, ale równie dobrze może pojawić
się dopiero po porodzie. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kiedy pojawilo sie u Was mleko?
Witaj,
Pierwszy pokarm tzw. siara pojawiła mi sie w 5 m-cu
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: cc "na zimno"
siara pojawia się już w ciąży i na pierwsze dni po porodzie wystarcza (jest
bardzo bogata w składniki odżywcze), mleko przychodzi po kilku dniach.
To mit, ze po cesarce nie ma pokarmu.

U mnie w rodzinie było dużo cesarek i wszystkie matki karmiły piersią. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ciąża
jAK NAJBARDZIEJ NORMALNE.U MNIE TEZ POJAWIłA SIę SIARA W 21 TYG. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ciąża
Oczywiście,że normalne. U mnie siara pojawiła się w 20tc ,aktualnie jestem w
30tc i bardzo jest to uciążliwe,bez wkładek laktacyjnych się nie obędzie
Przyzwyczajaj się,taka już nasza natura

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Siara - od kiedy się u Was pojawiła ?
W obydwu przypadkach siara pojawiła się dopiero po porodzie. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: cos nie tak z brodawkami- 25 tc
to tzw. siara. pojawia się u niektórych dziewczyn. ja na przykład nie miałam
czegoś takiego, ale zarówno występowanie, jak i jego brak jest naturalne
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: cos nie tak z brodawkami- 25 tc
o matko ale ignorantka ze mnie
a myślałam że siara pojawia się dopiero po porodzie..
tak się cieszyłąm że lekko przechodzę ciążę a tu masz- plamienie..
dzięki za odpowiedź. pozdrawiam Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: cos nie tak z brodawkami- 25 tc
ha u mnie siara pojawiła się w 24 tygodniu właśnie jako przeźroczysto - żółtawy
płyn wyciekający z brodawki po lekkim naciśnięciu, kiedy pochwaliłam się nim
mężowi przez cały dzień nic nie chciał jeść, biedaczek. Dla mnie to świetna sprawa Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Siara - była i nie ma... :-(
Siara - była i nie ma... :-(
Witajcie Mamy,
Krótkie pytanie - w 26 t.c. pojawiła się siara, ale obecnie (33 t.c.)
zniknęła. Czy to normalne, czy powiedzieć o tym lekarce? Martwię się, czy będę
miała pokarm po porodzie. Pozdrawiam i czekam na Wasze odpowiedzi. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: przedwczwsny pokarm
Normalne Siara pojawia się w połowie ciązy mniej więcej. Niektórym kobietom
wypływa, inne widzą ją tylko jak scisną pierś, a jeszcze innym pojawia się
dopiero po porodzie.
Nie martwić się i już.

Z jakiego forum to zrzut?

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: siara w 20 tygodniu?
hej!
To jest całkiem normalne, mi siara pojawiła się już w 15 tyg., a dzidzia
dopiero teraz zaczeła się niemrawo poruszać a jestem w 18tyg., więc co organizm
to inaczej. Nie masz się co przejmować bo wszystko jest ok.
Pozdrawiam Marta i 18 tyg. cud Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: laktacja w ciąży
Oczywiście,że nie jest to za wcześnie.U mnie siara pojawiła się też
ok.20-tego tygodnia.Czasem zakładałam wkładki.Piersi szykują się do
karmienia więc się nie martw.Tak to już jest. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: laktacja w ciąży
U mnie tez siara pojawiła się ok 25 tc, po kilku dniach przestała się lać i do tej pory mam spokój.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: SIARA
To normalne,że pojawia sie siara i nie ma to nic wspólnego z późniejszą
laktacja,jej rozpoczęciem i produkcją.
Wyluzuj i się nie zamartwiaj,bo nie masz czym )
Pzdr.Gosia
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Od kiedy pojawia sie mleko???
Mleko (siara) pojawiła sie u mnie dopiero w 3 dobie po porodzie. Dziecko było
przez ten czas dokarmiane mlekiem i glukozą. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Piersi pełne mleka w ciąży ?
W pierwszej ciąży siara pojawila mi się w 6 miesiącu ciąży,zaczelam 8 miesiąc i
nic,nie wiem czy to dobrze czy źle? Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: błagam poradzcie mi!ja juz jestem bezsilna
Prz starszym synku siara pojawiła się dzień przed porodem, przy córce pojawiła
sie dwa dni przed porodem. Oboje karmiłam rok, córkę już dłużej niż rok....
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: pytanie o siarę
U mnie pojawiła się pod koniec 16tc w jednej piersi. Tak jest do dziś-tylko jedna pierś i co kilka dni pojawia się siara. To jest normalne.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: od kiedy pokarm?
raczej nie kieruj sie tym kiedy się pojawi. Mi na przykład siara pojawiła się po
opadnięciu brzucha, ok.2 tyg przed rozwiązaniem. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: I co z ta siara???
jestem w 20 tygodniu i mam juz mnostwo siary, w pierwszej ciazy siara pojawila
sie dopiero pod sam koniec ciazy, po porodzie mialam mnostwo pokarmu i to przez
bardzo dlugi czas. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: siara-czy to nie za wczesnie?Help!!
U mnie też siara pojawiła się około 20 t.c. Teraz jestem w 35 t.c. i tak jakby
było jej mniej tzn nie plami koszuli ale przy naciśnięciu brodawki niewielka
ilość się wydostaje. Nic się nie martw.
Pozdrawiam. ania. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Żółty płyn z piersi
spokojnie, mi nic nie ciekło podczas żadnej z dwóch ciąż - siara pojawiła się
dopiero po porodzie, karmiłam pierwszego synka 2 lata, drugiego zamierzam karmić
też 2 lata (ma 3 miesiące), jest OK Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: W którym tygodniu pojawiła się u WAS siara??????
czesc
u mnie siara pojawiła się okolo 22 tyg. musialam kupic wkładki laktacyjne,
najwięcej tego wypływa wieczorem ) teraz jestem w 28 tyg.

pozdrawiam serdecznie
Ania Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kiedy siara
kiedy siara
kiedy pojawia sie siara??? Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kiedy siara
baby244 napisała:

> kiedy pojawia sie siara???
U mnie pojawila sie dopiero po porodzie.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy w ciazy u kazdej kobiety powinna leciec siara?
siara pojawila sie zaraz po porodzie. przez cala ciaze nie mialam ani kropelki.
karmilam mojego zarloka przez 10 miesiecy i nie mialam z tym zadnych problemow.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kiedy siara????
Kiedy siara????
Witam,
dziewczyny kiedy pojawia się siara bądź inna wydzielina z piersi.Ja jestem w
35 tc i żadnych objawów pokarmu nie widac.Czy to normalne??

Pozdrawiam
Monika i Mateo

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: 22/23 tc siara w piersiach??
Witaj,
U mnie siara pojawiła się w 19 tc. Są dni, że nie widać ani śladu siary, a są
dni/noce, kiedy jest jej mnóstwo. Nie mam pojcia, od czego to zależy. Pozdrawiamy,
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Mleko z piersi w 18 tygodniu???
Ja też jestem w 18 tygodniu i siara pojawiła się już około 16 tc.
Tak może być. Nie ma się cyzm martwić. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Luty 2009
Hej dziewczyny,
również uważam, że podejście Ma-o do ciąży jest super..Sama nie odebrałam jej
pierwszej wiadomości ze strachem, a raczej tak jak została napisała z optymizmem
- chodzi o samo podejście. Ale rozumiem, że niektóre oczekujące mamy mogą
niepokoić się gdy słyszą coś na temat poronienia. Sama oczekuję pierwszego
dziecka, ale staram się nie myśleć o tych "złych" sprawach...Po co martwić się
czymś na zapas. Im mama będzie spokojniejsza tym dzidzia będzie zdrowsza i
radośniejsza A, dzięki wyjaśnieniu przez Ma-o tej sprawy, wszystkie mamy
które poczuły strach, mogą być znowu spokojne...
Jeżeli chodzi o syfki...Też mam z tym problem. Może nie bardzo mocny, ale nie
wyglądam ładnie na twarzy...Wcześniej nie miałam problemu z trądzikiem, a nawet
jak już to tylko czasami jakaś krosteczka.A teraz...ach te hormony O wadze
wolę się nie wypowiadać...Czuję się jak wieloryb. Już przed ciążą nie byłam
jakoś rewelacyjnie szczupła..Powiedzmy utrzymywałam się w normie..Ani nadwaga,
ani niedowaga...ale teraz to skoczyło nieźle. Może dlatego, że nie męczyły mnie
żadne wymioty i miałam dobry apetyt...Z 7 kg. przybyło. Ale widzę,że już się
ustabilizowało i dalej drastycznie nie skacze...
Mam takie małe pytanko.. Dziewczyny, czy macie już mleko?? Tzn. czy już się wam
coś sączy czasem z piersi. Mnie to trochę zaskoczyło (może to moja niewiedza w
tym temacie, jako, że to moja pierwsza ciąża), ale pojawiają mi się czasem na
sutkach takie żółte krople..Nie sądziłam, że siara pojawia się tak
wcześnie...Właśnie dzisiaj zaczęłam 18 tydz. Do tej pory były to tylko małe
kropelki, a dzisiaj mam plamę na koszulce w której spałam...Czy macie podobnie?
Tak powinno być??
Z góry dziękuje za jakieś wieści na ten temat.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy i maleńkie kruszynki!! Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Poród w XXI wieku!!!
W zyciu nie rodzilam 20 godzin w meczarniach, jesli ty masz takie
doswiadczenia do wspolczuje.
Ale moja droga- prosze mi tu z godnoscia nie wyjezdzac.
Bycie matka w ogole niewiele ma wspolnego z godnoscia w rozumieniu kobiet
bezdzietnych )
1. rosnie ci nieestetyczny babol z przodu.
2. Mdlosci potrafia cie zmusic do wymiotow in public, ktora to czynnosc jest
zarezerwowana dla pijakow i innych met.
3. masz zgage, rano smierdzi ci z buzi, jak spisz to chra[iesz i inne atrakcje.
4. pod koniec pojawia sie siara i leci ci cos z piersi.
6. po porodzi cc czy zwyklym: masz odchody popologowe, ciagnie krocze lub
blizna, z peirsi sie leje, a ty 20 razy na dobe wycierasz tylek dziecka z
zoltej kupy, luc zielono czarnej.

Pozostalych atrakcji po porodzie oszczedze ))
Jesli czlowiek ma takie podejscie ze z godnoscia to ma byc czysto
higienicznie, szybko, bezbolesnie i cacy (sorki berek )) to powinien sie
zastanowic nad posiadaniem dzieci jako takich ewentualnie mocno liczyc na to
ze mu sie w czasie tych 9 miesiecy zmieni. Bo porod moja droga jest preludium
do tego co pozniej i nasza granica godnosci przesuwa sie niesamowicie.
Nie jestem egoistka, nie mam pojecia tylko o co walczysz- cesarki na zyczeenie
sa mozliwe- placisz i wymagasz. Tak jak nie wymagam od nikogo zeby respektowal
to ze z urodzeniem 4 dzieci nie mialam problemu bez znieczulen i naturalnie a
najdluzszy porod trwal 5 godzin, ale za to u dentysty prosze silniejsze
znieczulenie, bo naprawde mi potrzebne, tak prosze ode mnie nie wymagac bym
rozumiala ze zdrowa mloda kobieta jako wskazanie do cesarki podaje godnosc )
i mi wmawia ze ona ma to miec za free. Zaplac wiec a nie walczysz tu, jako-
najwyrazniej jedyna- o cos czego nikt inny nie podziela. Takie podejscie
najwyrazniej bardziej sie nadaje na forum mlodych bezdzietnych kobiet
sukcesu )))
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: NIE OBAWIAJMY SIE BUTELKI
Ufff, ciesze sie, ze jest nas wiecej - mam karmiacych lub dokarmiajacych swoje dziecko butelka. Zanim moja mala sie urodzila, naczytalam sie w roznych pozytecznych czasopismach o dobrodziejstwie karmienia piersia. I moje pierwsze powazne postanowienie - zrobie wszystko zeby swoje dziecko karmic piersia. Bylam pozytywnie nastawiona, do porodu, do wszystkiego. Siara pojawila sie dosc wczesnie - jako zapowiedz tego dobrodziejstwa. Po porodzie, latwym z reszta, wzielysmy sie z mala do roboty. Wszystko na oko bylo ok, mala wisiala przy piersi caly czas, siara leciala. No i zapewnienia lekarzy, ze to wystarcza. Po dwoch dniach teoretycznie mialysmy wyjsc ze szpitala, ale pediatra sie nie zgodzil, bo mala za bardzo stracila na wadze. Poprzednia dobe przeplakala. Decyzja o podaniu wody z glukoza - dziecko uspokoilo sie. Wrocilysmy do domu, caly miesiac dziecko przy piersi, po miesiacu kontrola wagi - przybrala na wadze ponad norme. Czyli niby znowu wszystko OK. Tylko ja caly czas mialam watpliwosci - czy to, ze mala malo spi, wisi przy piersi non stop, a jak ja odstawiam, bo np. chce pojsc do toalety, to placze, i jakas taka troche jakby nieszczesliwa. Po 6 tygodniach gdy probowalam z nia wyjsc na spacer (a wychodzilysmy na spacer od 2 tygodnia zycia) nie bylo metody. Musialam ja trzymac caly czas przy piersi. I podalam jej butelke. Pomimo tego co czytalam, co slyszalam, moja intuicja podpowiadala mi ze tak trzeba. Dziecko przestalo plakac i zrobilo sie szczesliwe. Nawet nie chce myslec, ile czasu bylo glodne lub niedojedzone. Ona po prostu potrzebowala wiecej, niz ja jej moglam dac. Wbrew temu, co mowia, ze kazda matka moze wykarmic swoje dziecko. Wiec ciesze sie, ze moja opinia na ten temat, ze jest to zbyt daleko posuniete i kategoryczne stwierdzenie, potwierdza sie. Nie mam wyrzutow sumienia, ciesze sie, ze potrafilam sama, pomimo tylu naciskow, podjac wlasciwa decyzje. Do dnia dzisiejszego (mala ma 11 miesiecy) karmie ja piersia i butelka. Nie dawajmy sie zbyt latwo poniesc emocjom i ufajmy wlasnej intuicji. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Calkowita rezygnacja z karmiena piersia.
nikt Cię nie zmusza do karmienia piersią a kiedy staniesz się matką wiele obcych
bab zacznie wtrącać się do Twoich prywatnych spraw i tego jak wychowujesz
dziecko - a to najlepszy sposób na uodpornienie się na takie źle wychowane
babony i na treść tego, to co mielą ozorami. ja zanim zaszłam w ciążę też byłam
przekonana ze nie będę karmiła piersią, przekonanie to utrzymywało mi się mniej
więcej do połowy ciąży, potem (chyba pod wpływem hormonów) zmieniłam zdanie. nie
miałam problemów z karmieniem - od razu po cc pojawiła sie siara, potem mleko w
sporych ilościach, mała miała piękny odruch ssania - teoretycznie same plusy.
uwielbiałam moment, kiedy przystawiałam córkę do piersi a ona z rozkosznym
westchnieniem zaczynała pić. i jakoś przegapiłam moment, kiedy moje małżeństwo
zaczęło się walić a ja wpadłam w depresję - skoncentrowana na przyjemności
karmienia olałam fakt, ze ciągłe, 24 godzinne kolki córki sprawiły ze stałam się
chodzącym zombie - 3, czasami 4 godziny snu na dobę, w mieszkaniu syf z malarią,
byłam uwiązana w domu, bo jak tylko oddaliłam się od córki na dłużej niż pół
godziny to okazywało się ze jest głodna i tylko ja ją mogę zaspokoić, bo z butli
nie chciała pić. z mężem nie potrafiłam się dogadać, przez napiętą atmosferę w
domu co 5 minut wybuchały kłótnie o każdą pierdołę, zresztą największe awantury
mielismy wlasnie o karmienie piersią, bo mąż chciał żebym odpuściła. po tym jak
schudłam 20 kg czyli 10 w stosunku do wagi sprzed ciąży (mała rzygała po
wszystkim co zjadłam, tolerowała jedynie suche kartofle i chleb z ramą) pediatra
kazała mi kategorycznie odstawić dziecko od piersi (jest szefem neonatologii w
"szpitalu przyjaznym dzieciom" w którym promuje się karmienie piersią).
oczywiście nakarmiona opowieściami o tym, jaką krzywdę zrobię dziecku dając mu
sztuczne mieszanki z wielkimi oporami i po kilku dniach płaczu (mojego)
odstawiłam dziecko od piersi. kolki minęły jak ręką odjął, przestała ulewać (i
dopiero wtedy dotarło do mnie ze karmiąc piersią skazywałam swoją córkę na
ciągły ból brzuszka), mała wyciszyła się, zaczęła przesypiać noce a dzięki temu,
że ustały 24 godzinne płacze miała czas, żeby skupić sie na czym innym niż ból
brzuszka i niesamowicie ruszyła do przodu z rozwojem. a jesli chodzi o jej
zdrowie - ma 15 miesięcy i na koncie 2 przeziębienia i trzydniówkę, zero
poważniejszych infekcji, antybiotyku nie widziała na oczy. karmiłam 3 miesiące i
cycki mi nie sflaczały - nie wierz w żadne ćwiczenia czy maści - to pic na wodę
- tutaj niestety decydującą rolę odgrywa genetyka i jesli masz tendencję do
opadających cycków to nawet bez ciąży czy karmienia koło czterdziestki możesz je
zbierać z ziemi.
teraz jestem w drugiej ciąży - mam ogromną nadzieję, że tym razem obędzie się
bez kolek i problemów z brzuszkiem i będe mogła karmić piersią tak długo jak
bede miała na to ochotę (czyli do pierwszych zębów jak myślę), ogromnie
zazdroszczę dziewczynom, które karmiąc piersią mogą w miarę normalnie jeść (i
nie mam tu na myśli alkoholu czy bigosu ze smażonych schabowym), ale jestem
przekonana, że tym razem będę działała rozsądniej i jeśli karmienie piersią
okaże się problemem to bez żalu przejdę na butlę. niestety, prawda jest taka ze
naturalne karmienie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. aaaa. i jeszcze
jedno - obie z siostrą jesteśmy wychowane na butli - przy mnie mamie w szpitalu
zakazali karmic, bo PODOBNO jej pokarm mi szkodził, przy siostrze pokarmu było
za mało i ciągle beczała z głodu,więc mama się poddała - obie (siostra i ja)
jesteśmy okazami zdrowia, jesteśmy obie po trzydziestce a żadna z nas nie była
jeszcze w szpitalu, nie szczepimy się na grypę bo nie musimy, nie chorujemy,
przeziębienia zdarzają nam się sporadycznie a z mamą mamy (i zawsze miałyśmy)
rewelacyjny kontakt, przez całe życie czułyśmy się kochane. i co może zdziwić
niektóre zajadłe propagatorki karmienia piersią - intelektualnie świetnie się
rozwijałyśmy - żadna z nas o dziwo nie skończyła szkoły specjalnej, ba,
podstawówkę zaczynałyśmy z umiejętnością czytania, pisania i liczenia a ja śmiem
twierdzić, ze naszego zamiłowania do książek nie wyssałyśmy z mlekiem mamy a po
prostu odziedziczyłyśmy po rodzicach i dodatkowo zostałyśmy dobrze poprowadzone
(czyt. wychowane)
trochę się rozpisałam, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że jeszcze nigdy
nie odzywałam się w żadnym wątku dotyczącym tego kontrowersyjnego tematu, mimo
że niejednokrotnie po przeczytaniu niektórych komentarzy nóż mi się w kieszeni
otwierał.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy tylko Raciborska???
Mam za sobą oba szpitale. Zdecydowanie polecam Raciborską i jeszcze bardziej
zdecydowanie odradzam Rydygiera.

Fakty:

1. poród (3,5 roku temu, Szpital im. Rydygiera na Markiefki)
Przyjechaliśmy w nocy; położono mnie na przedporodowej. Zostałam za radą
położnej, a nic ze mną nie robiono całą noc - ale na nowym miejscu nie mogłam
zasnąć. Po przyjęciu KTG, USG - dzidzia podobno 3900, ułożenie główkowe twarzą
do mojego brzucha, twarz troszkę przodująca; ciągłość pęcherza płodowego
naruszona (sączenie wód) - wywołanie porodu rozpoczęto o poranku (9.00) po
przyjęciu (przyjazd 23.55). Podano oksytocynę. Po południu odłączono, bo postęp
żaden. Wieczorem zaczęły się bardzo silne skurcze (słabe trwały cały czas, od
przyjęcia). Rano po dwóch nieprzespanych nocach miałam rodzić. Rozwarcie pełne
trwało ponad trzy godz.; na decyzję o CC musiałam czekać 3h, a potem ponad 1h na
anestezjologa (nikomu nie życzę przy pełnym rozwarciu). Dwukrotnie założono mi
cewnik do przewodu moczowego (pierwszy wymieniono, bo potrzebny był inny typ do
CC) i wenflon (bo do CC był za cienki), do CC mnie uśpiono. Na drugi dzień po CC
obudzono mnie o 6 rano, chociaż miałam za sobą 2 nieprzespane noce i
przypilnowano podczas mycia (nie było pomocy, tylko kulawy stołek postawiony do
siedzenia w brodziku).

Dziecko dostałam dopiero ponad godzinę po rozbudzeniu. W przystawianiu i
karmieniu nie pomagano (dobrze, że przeszłam szkołę rodzenia w Tychach -
polecam! Pomagał mi też kochany mąż - był cały czas z nami, tylko nie na sali
oper.), raz dzidzię dokarmiono bez powodu (na podst. temperatury ciała 36,8 w
odbycie, zgodziłam się w przypływie baby bluesa ). Nie stosowano smoczka
podczas tego karmienia, ale widziałam na własne oczy, jak starsza pielęgniarka
karmiła inną dzidzię butlą ze smoczkiem.

Kazano mi odstawić mleko, bo strwierdzono, że mały ma na nie alergię (rumień
toksyczny), a nie dano nic w zamian - byłam na diecie płynnej po CC, więc
głodowałam, aż przyszedł mąż po południu. Mały wcale na mleko nie był uczulony,
co było oczywiste, bo wysypka pojawiła się zanim cokolwiek zjadłam po CC, a
wcześniej przez rodziłam od pon. do środy (o głodzie - dali mi tylko jedną
parówkę i kromkę chleba we wtorek wieczorem), ale nikt mnie nie słuchał.

Najlepsze: pozostawiono mi w brzuchu nylonowy szew i nie zalecono wyjęcia
(myślałam, że jest rozpuszczalny - nie jestem lekarzem, do licha!). Położna
środowiskowa obcięła końcówki (kolejna mądrość!) i został mi przez 2,5 roku
wewnątrz, powodując swędzenie i dyskomfort, zwłaszcza w ciepłe dni.

Pozytywy: nikt nie burczał na męża, pełna swoboda wyboru pozycji w I okresie,
milutko - np. nikt nie odrywa maluszka od cyca w porze obchodu, by mnie zbadać.

Zawaliła strona medyczna. To czekanie na CC mogło się dla mnie i dzidzi skończyć
tragicznie - potem nie mogli go wyciągnąć - sami się przyznali, że już był za nisko.

2. poród - Szpital im. Leszczyńskiego na Raciborskiej

Wody odeszły w nocy, ale tym razem wolałam zostać w domu do rana - po 1.
porodzie swoje wiem... Przyjechaliśmy ok. 10.30, skurcze mi zanikły, więc
dostałam oksytocynę. Rozwarcie postępowało szybko, ale ok. 8. cm coś się
przyblokowało - główka wciąż balotowała... Szybka decyzja - następne cięcie.
Wykonano je w znieczuleniu podpajęczynówkowym, więc byłam przytowmna i gadałam z
lekarzami, widziałam dzidzię po wyjęciu itd. Dowiedziałam się też, skąd moje
problemy z rodzeniem - mam jakiś fizjologiczny defekt, widać po otwarciu
brzuszka. Tylko czemu nikt mi nie powiedział po 1. CC? Dzidzię dostałam zaraz po
wjeździe na salę, cały czas przez 4h siedziała przy mnie pielęgniarka
anestezjologiczna. Pomagała przystawiać (tam cały personel umie to robić),
dawała kroplówki, badała ciśnienie itd. Mąż nie miał nic do roboty! Jak mi się
zrobiło zimno, wyjaśniono dlaczego, podano dodatkowy koc, przykryto. Informowano
o lekach. W Szpitalu Rydygiera podano mi mniej płynów fizjologicznych i okropnie
chciało mi się pić. W Sz. Leszczyńskiego - wręcz odwrotnie. Na drugi dzień umyła
mnie pielęgniarka (zakaz wstawania), a koleżanki z innych sal po CC mówiły, że
pomagały im pielęgniarki podczas pierwszego mycia.

Drobiazg - zakładanie i wyjmowanie cewnika nie bolało - a w poprzednim szpitalu
tak. Ogolono tylko okolicę nacięcia brzucha (i tak mam tam tylko niewidoczny
meszek, jak każdy), a nie wszystko, jak w Rydygiera.

Codziennie informowano wyczerpująco o stanie dzidzi, pytano o problemy z
karminienim, pomagano, sprawdzano, czy pojawia się siara, a potem pokarm. Znam
przypadek upartego dzidziusia po CC, co odmawiał cyca, a nauczono go ssać (a
nieprzygotowaną mamę przystawiać) - moja koleżanka z sali obok, dzidzia 2450g,
więc żaden kolos!

Chyba już wszystko napisałam. Acha - atmosfera w Leszczyńskiego ok., tylko
odwiedziny po 13 (wcześniej można coś podać i wyjść) - dla mnie plus, bo nie ma
hord zwiedzających - wiem co mówię, tak było w Rydygiera w mojej sali.

Znieczulenie zewnątrzoponowe wykonują często i umieją to robić, opłata była we
wrześniu 300zł, wcześniej konieczna konsultacja z anestezjologiem i wyniki badań
- zapytaj lekarza albo w szpitalu jakie.

Wada - poród rodzinny po tamtejszej szkole rodzenia albo za zgodą ordynatora lub
zastępcy - tak było u nas - zgoda była błyskawiczna przy porodzie

Pzdr i imłego porodu - w końcu to wspaniały moment, cokolwiek by się działo...

T. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Strona 2 z 2 • Wyszukano 190 rezultatów • 1, 2
All right reserved.
©