Kiedy płatny wychowawczy

site
Widzisz posty wyszukane dla zapytania: Kiedy płatny wychowawczy




Temat: bezsilna i bazradna
bezsilna i bazradna
Może to dziwne ale od jakiegoś czasu dochodzę do takiego stwierdzenia.Pewnie
myślicie,że ofiara losu ze mnie(może faktycznie tak jest?.Ale konkrety,
dzisiaj aż się poryczałam. Jesteśmy ze sobą 3,5roku mamy 2,5roczną córeczkę.A
wszystko jest o d... rozwalić.Dodam że między nami jest różnica 9lat,no i on
to bazdzietny rozwodnik.Proszę o wyjście do kina,wiesz zmęczony jestem;chce z
nim wyjść do znajomych, idż sama żle się czuje;idziemy na zakupy,idż sama ja
nie lubię motłochów;wyjście na sylwka,wolę być w domu. I długo by tak
jeszcze. Dzisiaj zapytałam co myśli o ślubie chociaż narazie cywilnym
(ponieważ stara się o stwierdzenie nieważności)to powiedział,że jak chce ja
to możemy ale dla niego to i tak ten ślub nie będzie się liczył.To tak jak
bym miała sama ze sobą go wziąć.Kończy mi się zasiłek wychowawczy płatny i o
każdą złotówkę będę mósiała się go prosić.Pewnie powiecie idż do
pracy,racja,ale ja jestem zatrudniona u niego. Gdyby mnie zwolnił to byłby
bałagan bo już włucze się po sądach,że niby byłam fikcyjnie
zatrudniona.Wczoraj mała siedział w łazience na nocniku i wołała,zapytałam
jej kto ma przyjść to stwierdził ze mam się nie licytować tylko iść,a on
sobie filmik oglądał bo po pracy zmęczony był.Stale pyta na co ja tyle kasy
wydaj,a ja kupuje tylko to co potrzebne.Długo i dużo by tu pisać ale i tak
już was nudze,a troche mi ulżyło dlatego skończe te wyliczanke. Nie umiem
sobie z tym poradzić i wydaje mi się że jestem też bezsilna.przepraszam za
błędy,literówki i że pewnie wszystko bez składu i ładu,ale chciałam duzo
powiedzieć no i taki misz masz wyszedł. ale mam nadzieje ze wiecie o co mi
chodziło. Pomóżcie i pocieszcie bo mnie zaraz szlg trafi. Nie mam odwagi iść
w cholere.no i jednak troche go kocham. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Urlop macierzyński będzie skrócony
Urlop macierzynski: JESTEM ZA A NAWET PRZECIW (do Alicji i nie tylko)
Droga Alicjo, Czy przypadkiem sie nie mylisz? Wydaje mi sie, ze lepiej byc chronionym przez prawo przez pol roku, niz przez 3-4 miesiace. Poza tym - jesli masz porzadnego pracodawce, to dwa miesiace nie zrobia mu wiekszej roznicy (za to twojemu maluchowi tak, zapewniam Cie). MAm wrazenie, ze nie bardzo wiesz, o czym mowisz; jak sprobujesz zostawic swoje 3-4 miesieczne dziecko z niania/opiekunka/babcia na 8 godzin, zrozumiesz... Ja przy poprzednim dziecku (jeszcze za starych przepisow, czyli - urlop 16 tyg.) tak planowalam urlop, oszczednosci itp, zeby wrocic do pracy dopiero po 1/2 roku, kiedy dziecko moglo juz doczekac do mojego powrotu na soczku, zupce itp. Teraz spodziewam sie drugiego malucha, znowy skrupulatnie wyliczalam, kiedy powinien sie urodzic - i teraz paru panow, co do ktorych braydkie epitety same cisna mi sie na usta, radosnie niweczy wszystkie moje plany. Rozumiem, ze dziura budzetowa, kryzyz gospodarczy i tak dalej (ja po kieszeni dostane nie tylko z paragrafu "urlop" i "zasilek", ale takze jako "budzetowka", "nauczyciel", "osoba odkladajaca w banku", "osoba planujaca zmiane mieszkania"...). Ale juz ktos w tej dyskusji slusznie zauwazyl, ze decyzje o urodzeniu dziecka podejmuje sie z 9-miesiecznym wyprzedzeniem i w trakcie trudno sie z niej wycofac. To jakby, nie przymierzajac, panu prezydentowi ktos powiedzial po kilku miesiacach kadencji, ze za 14 dni wszysko sie zmienia i moze pelnic dalej swoja funkcje honorowo, tj. bezplatnie... NA marginesie: ciekawa jestem, kiedy min. HAusner widzial po raz ostatni 4- miesieczne dziecko? I jeszcze jedna uwaga natury ogolnej: gdyby to mezczyzni chodzili w ciazy, byloby pewnie 9 miesiecy platnego urlopu przedporodowego, a potem 3 lata platnego wychowawczego. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: żłobkowe dylematy
co to znaczy płatny wychowawczy? jestem na wychowawaczym i nie dostaje zadnych
pieniedzy pierwsze słysze ze moze byc płatny wychowawczy? mozecie mi wyjaśnić? Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: W czasie urlopu wych. można pracować.
beciatwin ma racje ( niestety nie ma teraz mozliwosci "dorobienia" na
urlopie wychowawczym, platnym
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak długo trwa urlop wychowawczy przy bliźniakach?
Urlop wychowawczy płatny - 3 lata (jeżeli dochód na jedną osobę nie przekracza
504 zł),przy jednym dziecku 2 lata płatny + rok bezpłatny Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ZUS wypłaci pieniądze matkom, które straciły prawo
A teraz jak jest? Jestem na wychowawczym płatnym z opieki 443zł; w sierpniu
urodze drugie dziecko, przejde na macierzyński, to co z wychowawczym?
malinka
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kobiety pomóżcie
to rozumiem że jeśli pracowalam w 2004 a później mnie zwolnili i miałam
przekroczenie 2zł to teraz nie będzie mi sie nalezeć wogóle płatny wychowawczy?
to absurd przez 2lata to moze sie tyle wydarzyc że szok!! Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kobiety pomóżcie
Wiem od bratowej ze płatnego wychowawczego jest 2 lata
i płaca Ci 400zł
Trzeci rok nadal wychowawczy ale bezpłatny
Własnie ona weszła teraz w ten 3 rok

pozdrawiam Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Błagam o jakąkolwiek pomoc
moze napisz mi co dolega twojej coreczce na priv moze uda mi sie zami
pokierowac cos polecic
ps a czy mala ma orzeczenie o niepelnosprawnosci??
czy masz platny wychowawczy??

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Błagam o jakąkolwiek pomoc
platny wychowawczy-tylko z rodzinnym
Dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu
wychowawczego
Po 1 maja 2004 r. przestanie obowiązywać ustawa o zasiłkach rodzinnych,
pielęgnacyjnych i wychowawczych. Nie będzie więc już wypłacany zasiłek
wychowawczy. Zastąpi go właśnie dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie
korzystania z urlopu wychowawczego. Wsparcie przysługuje osobie uprawnionej do
urlopu wychowawczego, nie dłużej jednak niż przez okres:
- 24 miesięcy kalendarzowych,
- 36 miesięcy kalendarzowych, jeśli sprawuje opiekę nad więcej niż jednym
dzieckiem urodzonym podczas jednego porodu,
- 72 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad dzieckiem z orzeczoną
niepełnosprawnością lub orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności.

Dodatek wypłacany będzie w wysokości 400 zł miesięcznie.

Ustawa określa następujące przypadki, w których wsparcie nie przysługuje.
Odnoszą się one do sytuacji osoby pobierającej dodatek czyli matki, ojca,
opiekuna. Osoba ta nie otrzyma dodatku jeśli:
- bezpośrednio przed uzyskaniem prawa do urlopu wychowawczego pozostawała w
zatrudnieniu przez okres krótszy niż 6 miesięcy,
- pracuje w okresie korzystania z urlopu (chodzi o pracę zarobkową),
- w okresie urlopu wychowawczego korzysta z zasiłku macierzyńskiego.
Dodatek nie przysługuje również jeśli dziecko przebywa w placówce zapewniającej
całodobową opiekę przez co najmniej 5 dni w tygodniu albo w żłobku, przedszkolu
lub innej instytucji zapewniającej dzienną opiekę lub w innych przypadkach
zaprzestania sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.

Na czym polega zmiana? Najważniejsza zmiana, którą przynosi zastąpienie zasiłku
wychowawczego opisanym dodatkiem jest wprowadzenie jednej jego wysokości.
Wysokość ta pozostaje taka sama - nieważne czy samotnie opiekujemy się
dzieckiem, nieważne też czy opiekujemy się dzieckiem zdrowym czy dzieckiem z
orzeczoną niepełnosprawnością. W przypadku zasiłku wychowawczego kwota ta była
zróżnicowana. W nowym systemie większe wsparcie np. dla osób samotnie
wychowujących dzieci lub dla rodziców dzieci niepełnosprawnych przysługuje w
ramach innych dodatków (choćby w ramach opisanego poniżej dodatku z tytułu
samotnego wychowywania dziecka ).


Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)
A my wcoraj wrócliliśmy do naszego mieszkanka, bo 2-miesięcznej nieobecności.
Maluszek rozglądał się bardzo zaciekawiony i zdziwiony, chyba nie pamiętał, że
to jego domek. Po kolacji położyłam o do łóżeczka (jakie się wydaje
terazmałe!), powiedziałam dobranoc i wyszłam z pokoju. U małego cały czas
panowała cisza, myślałam że zasnął, zaglądam do niego po 10 minutach, a młody z
szelmowskim uśmiechem na buzi demoluje ochraniacz na łóżeczko. Musimy kupić
jakiś pancerny model, bo ten zupełnie nie spełnia swojej funkcji. Ale tak się
zmęczył jego zdejmowaniem, że po kolejnych 10 minutach zasnął, po cichutku i
bez marudzenia. W nocy też o karmieniach o 1.00 i 5.00 odkładałam go do
łóżeczka i odbyło się to bez żadnych protestów.

Jagna, ja też myślę już o tym, żeby zacząć zastępować jedno karmienie zupą, ale
ciągle nie wiem, cy to jeszcze nie za wcześnie. A porządna ilość zupki, za
chwilę z mięskiem, na pewno nasyci dziecko. Włosy wypadają mi nadal, słyszałam
że niektórym lecą przez cały okres karmienia i ja pewnie będę tym pechowcem
A potem będę nosiła perukę Bliznę czasem czuję, jak zbiera się na deszcz-
działa jak reumatyczne kolano Jest koloru jasnoczerwonego, ale nie zamierzam
jej smarować, bo przecież i tak zbieleje, kwestia czasu.

Winiu, poradź się pediatry w sprawie pocenia, chociaż ciężko jest trafić na
takiego, który podejdzie do sprawy profesjonalnie, tj zleci badania z krwi,
żeby się upewnić, czy rzeczywiście brak D3. Większość lekarzy uważa, że skoro
się poci, to trzeba zwiększyć dawkę, a tak wcale nie jest. Ale rzeczywiście
sprawdź, czy to nie przegrzanie- Maciuś chyba by się rozpłynął, gdybym go
zostawiła pod naszą kołdrą No i może tak często je też przez to, że mu za
gorąco.
Ja od 3.09 jestem na wychowawczym, bezpłatnym. Nie wiem jak to jest z
rodzinnym, wiem że podstawą do wychowawczego płatnego są dochody z 2003 roku i
kwota na osobę nie wyższa niż coś koło 540zł. Smoczek-uspokajacz mamy
kauczukowy Chicco- dla mnie rewelacja, bo jest cały mięciutki i jak go wyjmuję
spod policzka małego to nie ma nawet zaczerwienienia. A do butelki miałam
Canpol, teraz Avent, według mnie są takie same i tak samo dobre Huggies
Super Flex kupuję za 39,90 więc w cenie Pampersów, ale są beznadziejne
Ostatnio kupiłam Pampersy Active Fit (te to dopiero mają złodziejską cenę- 30zł
za 24szt) bo myślałam, że skoro są takie super-hiper to będę je stosowała na
noc, ale poza tym, że odjazdowo wyglądają nie zauważyłam, by chłonęły bardziej
niż normalne Pampersy, więc też nie warto.
Pozdrowionka Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)
Asik_ jeszcze raz trzymajcie się, jesteśmy myślami z wami.

maliko skoro jesteś matką samotnie wychowującą (teoretycznie), to dlaczego nie
postarasz się o zasiłek rodzinny, wydaje mi się, że ci się należy. To niby
tylko 43 zł, ale jakbyś go dostała, to masz do niego płatny wychowawczy, nieco
ponad 400zł, to zawsze coś, jakby nie było, na pieluszki wystarczy. Powinnaś
wybrać się do MOPS-u i złożyć wniosek o rodzinne z tytułu utraty dochodów i tu
chyba nie ma znaczenia ile zarabiałaś w 2002 r, chyba, że zarabiałaś naprawdę
dużo. A tak wogóle, to kim jesteś z zawodu, że tak zapytam z ciekawości, jeżeli
wolno.

A co do marchewki, to oczywiście daje małemu tylko na chwilkę "pocyckać" i cały
czas wtedy przy nim jestem i uważam, aby sobie za daleko do buźki nie włożył.
No i może masz rcję, że te nocne częste podjadania moga wynikać np z
ząbkowania, Szymek ostatnio strasznie się ślini, prawie jak mały bernardyn .
No i chyba marchewka, jak i zupka zaczęły mu bardziej smakować, bo dzisiaj
bardzo ładnie zjadł. Staram się dawać mu deserki z rana (słoiczek 130 wydzielam
na 3 razy), a po południu między 16/17 daję zupkę, ale mały i tak potem chce
cyca, nie ma reguły.

Szymek tez odkrył, że ochraniacz to nowa i bardzo ciekawa zabawka, co prawda
sznureczki jeszcze całe, ale często muszę go wiązać na nowo.

Włosy to tragedia, nawet nie chce mi się gadać, wszędzie ich pełno, mały też
ostatnio upodobał sobie ciąganie za te "resztki", które mi na głowie zostały i
strasznie szczypie no i podrapał mnie na poliku, wyglądam, jakbym wpadła w
krzak z kolcami, no może troszke przesadziłam
pozdrawiam
Ania i Szymek (poniżej)

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795 Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: jak uratować moje małżeństwo?
jak uratować moje małżeństwo?
witam.Od 9 lat jestem mężatką, mamy dwoje dzieci(8lat i rok), własne
mieszkanie, samochód ...niby wszystko ok,na pokaz dla obcych
wspaniała rodzinka.
Na początku było niby ok,mieszkaliśmy trzy miesiące u teściów,którzy
dali mi odczuć że mnie nie lubią;słyszałam teksty typu:kiedy on się
z tym gównem wyprowadzi;w końcu wyrzucili nas z domu bo miało wnet
się urodzić nasze pierwsze dziecko a moja teściowa stwierdziła że
przez płacz dziecka nie będzie mogła w nocy spać itp.
Poszliśmy na wynajm,tam nas nie odwiedzali. Mieszkaliśmy na wynajmie
ponad trzy lata, było nam ciężko bo pracował tylko mąż a ja byłam na
wychowawczym,pomagali nam moi rodzice.po trzech latach wychodziłam w
urzedzie miasta mieszkanie, poszlam do pracy, dziecko do
przedszkola.To był chyba najlepszy okres naszego małżeństwa
pomijając fakt, że znajomi męża próbowali zrobić sobie z naszego
domu coweekedową "melinę",kiedy się zbuntowałam to usłyszałam od
mojego męża że "nawet jego znajomi mnie nie lubią".Większość się
obraziła na mnie ale kilku zostało, moim zdaniem najbardziej
wartościowych, z którymi przyjażnimy się do dziś i od czasu do czasu
imprezujemy.
Teraz również jestem na urlopie wychowawczym(płatnym),ale nie
dlatego, jak twierdzi mój mąż,że nie chce mi się robić,tylko dlatego
że zarobki w mojej firmie nie są dużo wyższe od mojego wychowawczego
i po dodaniu opłat za żłobek,obiady w szkole ,dojazdy do pracy
wyszłoby na to samo.To tak pokrótce nasze życie.
A teraz do rzeczy: moi teście od początku mnie nie
polubili,usłyszałam od nich wiele przykrości,nigdy nie żaliłam się
mojemu mężowi,bo ciągle moi rodzice mówili,nie mów mu bo będzie mu
przykro.
Przez dlugi okres mojego małżeństwa byłam nim tak bardzo
zaślepiona,przetrwałam kiedy latał ciągle do kolegów,przetrwałam
kiedy wiecznie siedział u mamusi,wychowałam nasze pierwsze dziecko
sama,prałam,sprzątałam, gotowałam, poświęciłam się do reszty,nie
chodziłam do fryzjera, nie kupywałam ciuchów, nie miałam własnego
życia.
Kiedy poszłam do pracy wszystko się polepszyło,zdecydowaliśmy się na
drugie dziecko.Wszystko było w porządku aż do kłótni z jego
matką.Jego matka to bardzo silna psychicznie osoba,nawygarniałyśmy
sobie nawzajem,ale mnie w pamięci utkwiło,że nazwała nasze dziecko
przyśpieszaczem do usidlenia jej synka.Mój mąż słowa jej nie
powiedział za to na mnie się wyżył, że to wszystko przeze mnie, że
ja zaczynam awantury,że on jej nic nie powie bo on musi sobie
zostawić do niej otwartą furtkę.I od wtedy się zaczeło,powiedziałam
sobie i jemu,że nie pozwole sobą pomiatać
To było niecały rok temu.przez ten czas powiedzieliśmy sobie wiele
gorzkich słów.
Nasze Zycie wygląda tak:on idzie do pracy,przychodzi,je ,siadaprzed
komputerem,je,gra,uśmiechnie się do dzieci,gra,idzie spać,idzie do
pracy...
ja:wstaje,dzieci,sprzątanie,bieg do
szkoły,obiad,spacer,kolacja,kąpanie,usypianie,sen. CZasem mi
pomaga,wynosi śmieci i wozi dziecko do szkoły.Nie ma między nami
rozmów,czułości,seksu(on nie chce),uśmiecha się tylko do komputera i
gra w tę swoją głupią gre.
Mam już tego dosyć,wczoraj przez przypadek zobaczyłam w
internecie,że podaje się za kawalera i podrywa dziewczyny.Dzisiaj
próbowałam z nim rozmawiać o naszym związku i o tym dlaczego pisze
takie rzeczy w internecie to zebrało mi się,że nie szanuje jego
prawa prywatności,że mógłby mnie podać do sądu za naruszenie jego
danych osobowych, że jestem wścibska i że mam się za bóg wie co a
jestem byle czym.Zwyzywał mnie że jestem pier... i powinnam się
leczyć,no i oczywiście za wszystko wine zrzucił na mnie.
Im bardziej nie daje mu sobą pomiatać tym bardziej on mną
pomiata.Nie chcę tak żyć, chce żebyśmy byli rodziną.Czy warto?Ja
myśle że warto,chcę być dobrą żoną ale również chcę być przez niego
szanowana, doceniana.Tylko pytanie jak to zrobić? na psychologa go
nie namówie bo uważa że to ja jestem be a on jest cacy (i że każda
inna by go po nogach całowała że ma takiego mąża).Może wy macie
jakieś pomysły? Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Co sądzisz o krótszym urlopie macierzyńskim?
Krew się we mne burzy.
Nie róbcie sobie dziecka - jak Was na to nie stać. A potem kobiety mają po 35
lat, piękne mieszkania i biadolą jak Aga, że nie mogą zajść w ciążę i wydają 40
tysięcy na kurację. OK - rozumiem, że można nie chcieć dziecka, ale naszych
organizmów nie da się oszukać!!!!!! Powinniśmy rodzić mając 20 - 25 lat -
wówczas nie ma problemów ze zwolnieniem w czasie ciąży, ciąża przebiega
łagodnie i prawidłowo, dziecko ma większe prawdopodobieństwo, że urodzi się bez
wad genetycznych.
Mam 25 lat i za trzy misiące urodzę synka (prawdopodobnie). Jestem zdrowa,
pracuję, bo uważam, że ciąża NIE JEST chorobą. Pracuję po 16 godzin, przy
komputerze, choć nie jest to wskazane, by mój pracodawca był przekonany, że
zależy mi na pracy, którą faktycznie uwielbiam, choć nie mam pensji, która by
zachęcała do takiego podejścia. Dziecko zaplanowaliśmy nie tylko z czystej,
niezwykłej miłości, którą może odczuwać tylko osoba naprawdę pragnąca
Maleństwa. Zaplanowaliśmy je z ołówkiem w ręku przeliczając dochody moje i
męża. Chętnie je przedstawię, jeśli chcecie: oboje pracujemy zarabiając
współnie niecałe 3.000 zł. To taka średnia krajowa. Spłacamy mieszkanie -
kredyt pochłania okolo 1700 zł miesięcznie. Za 1300 złotych da się przeżyć. Ale
bez nich - nie. Na płatny wychowawczy się nie załapię, bo mamy za duże dochody.
Bez mojej pracy nie byłoby tych 1300 złotych, które zostają nam na życie, więc
płatny macierzyński jest jedynym czasem, który będę mogła poświęcić Maluchowi.
CHCĘ BY BYŁ TO CZAS JAK NAJDŁUŻSZY! Sama płacę ZUS i nic od nikogo nie chcę.
Nie korzystam z usług kasy chorych (ginekolog w ciąży kosztował mnie już około
400 złotych - zapłaconych z mojej kieszeni, dentysta - prywatnie, badania -
prywatnie). Nie siedze 9 miesiecy na zwolnieniu! Więc nikogo nie ograbiam z
jego składek i nie chcę żyć na niczyj rachunek. Ale chcę aby 40% mojej pensji
odkładane od dwóch lat na ZUS zostało mi wypłacone. To jest jakieś 10 tysięcy
złotych. A dwa miesiące mojego macierzyńskiego to niecałe 3 tysiące. Czy te
wszystkie mądrale psioczące na długie urlopy macierzyńskie nie dostrzegają tej
różnicy? Będę płacić na ZUS przez następne 28 - 30 lat. Ile się z tego uzbiera,
a ile ja wykorzystam????? Więc proszę mi nie wypominać, że żyję z czyichś
podatków, bo mnie krew zalewa.
Chcę być z moim dzieckiem jak najdłużej się da. Niestety z powodu sytuacji
finansowej będzie to 16 lub 26 tygodni (czy to nie paranoja, że nie wiem, jak
będzie 3 miesiące przed rozwiązaniem?). Mam pracę, którą mogę wykonywać w domu.
Chętnie zabrałabym się za nią zaraz po tym, jak dojdę do siebie po połogu. Nie
chcę by jakieś dupki wypominały mi, że żyję na ich koszt. Ale moi pracodawcy
nie chcą się zgodzić na pracę w domu. Mimo, że na własny koszt pociągnęłam w
domu sztywne łącze z Internetem, by sprawnie i szybko przesyłać dokumenty do
biura. Mimo, że byłabym w określonych godzinach pod telefonem. Zapytuję
dlaczego? Czy praca w domu umożliwiająca mi przebywanie z moim Maluchem byłaby
gorsza. Myślę, że nie, bo uwolniłaby mnie od myslenia, czy z Małym jest
wszystko dobrze, czy jest wyspany, najedzony, szczęśliwy. Pozwoliłaby mi
przytulić go wtedy, gdy czułabym taką potrzebę. Bo to nie chodzi tylko o
dzieci, ale też o frustracje kobiet zostawiających 3 miesięczne Maleństwa w
domu. Nie zostawiałabym niedokończonych dokumentów, by gnać do Synka. Byłabym
szczęśliwa, wydajna tylko w domu - a nie w biurze. Gdyby mi to umożliwono
potrzebowałabym pewnie tylko 6 tygodniowego zwolnienia lekarskiego na powrót do
zdrowia po porodzie, a nie łaski Panów, takich jak Throgal, czy Pań, takich jak
Ida, na wykorzystanie moich pieniędzy na spędzenie czasu z moim upragnionym,
ale i wyliczonym dzieckiem.
Tak poza tym, to może sterylizować tych, których na dzieci nie stać? Co? Pewnie
by się Wam ten pomysł spodobał. Szkoda tylko, że genialne umysły częściej
wywodzą się z rodzin biednych, często patologicznych, a nie z bogatej klasy
średniej...
I jeszcze jedno - w Czechach urlop trwa 28 tygodni. W Niemczech - według
mieszkającej tam mojej przyjaciółki - pół roku. Więc skąd to gadanie o Unii
Europejskiej? Unia zaleca by minimalna długość urlopu wynosiła 16 tygodni.
MINIMALNA.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: mieć dziecko w Polsce?
Witam,
Na pewno musi zmienic sie status kobiety dzieciatej w oczach pracodawcy
polskiego i panstwa. Panstwo musi jej gwarantowac minimum witalne dla niej i
dla dziecka/dzieci, rygorystycznie powinno sie tez podchodzic do pracodawcow i
przestrzegania przez nich prawa (a nie obchodzenia go).
Jest dla mnie niepojete, ze urlop wychowawczy jest wlasciwie bezplatny. Jedna
na ile kobiet stac, aby nie pracowala a jeszcze sie do tego rozmnazala?
Z urlopu macierzynskiego trzeba sie prawie ze tlummaczyc w pracy a szef ma caly
wachlarz metod aby sie takiej pracownicy, ktorej sie zachcialo miec dzieci -
pozbyc.
Potrzebna jest tez absolutnie "zacheta", ktora mozna okreslic jako "polityke
prorodzinna" , ktora nasz kraj zna jedynie ze slyszenia.
Ulgi podatkowe + zasilki na kazde kolejne dziecko, ulgi transportowo-wakacyjne
dla tzw licznych rodzin (powyzej 2 dzieci), moze tez byc jednorazowa premia od
narodzin (od zeszlego roku wprowadzona we Francji, niezaleznie od tego, czy to
pierwsze czy piate dziecko).
Cytuje tu to, co praktykowane jest chociazby we Francji, ktora sie
naprawde "odbila" i ma coraz wiecej dzieci (nie tylko dzieki Maghrebinczykom i
ich licznym rodzinom!). Kobieta ma teraz prawo do urlopu wychowawczego juz od
pierwszego dziecka (dotad - od drugiego dopiero). Urlop wychowawczy platny jest
nie w calosci przez pracodawce tylko na spolke z ubezpieczeniami spolecznymi, w
wysokosci jakichs 70% dotychczasowej pensji kobiety.
Wiekszosc znanych mi matek pracujacych pracuje na 3/4 lub pol etatu i
pracodawcom rowniez taka forma odpowiada - nikt nie jest z tego powodu
dyskwalifikowany.
W Polsce znane mi matki albo marza o kolejnym dziecku, ale boja sie: wyleciec z
pracy, wrocic na nizsze stanowisko, narazic sie na gniew szefa, ze finansowo
nie podolaja z dwojka, marza o urlopie wychowawczym, na ktory - ze wzgledow
finansowych - nie ma szans, albo wrecz z gory zakladaja jedno dziecko, dla
ktorego istnieja minimalne szanse ze zapewni mu sie to, co najlepsze w
przekonaniu rodzicow...
W dodatku nalezaloby sie postarac (panstwo) o zlikwidowanie szarej strefy nian
i stworzenie panstwowych dyplomowanych opiekunek do dzieci, oplacanych jak
kazdy inny pracownik, ktorego sie zatrudnia. To gwarantuje nie tylko
przejrzystosc zatrudnienia ale i bezpieczenstwo, ze zatrudni sie do dziecka
osobe wykwalifikowana, nie przypadkowa, albo polecona przez sasiadke. Nie
mowiac juz o tym, ze wiele niewykwalifikowanych kobiet, w tym matek! -
znalazloby zatrudnienie, bo popyt na nianie zawsze jest duzy.
Moze gdyby Panstwo polskie respektowalo bardziej matki, one rowniez wykazalyby
sie patriotyzmem i np nie naciagaly ubezpieczen spolecznych na wydatki biorac
np nieuzasadnione zwolnienia zdrowotne.
Pozdrawiam

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: mieć dziecko w Polsce?
Ja myślę, że przede wszystkim mentalność. Pokolenie wcześniej nie bardzo
przejmowało się psychiką niemowlaka i regułą było oddawanie dzieci do żłobka i
powrót do pracy. Na mamy "domowe" czekała praca po wychowawczym. Teraz, kiedy
zrobił nam się rynrk pracodawców, kobiety w ciąży oraz mamy małych dzieci
traktowane są mówiąc delikatnie jako podejrzane. Myślę, że równiez z brak
dostetecznego dostępu do antykoncepcji trochę inaczej podchodziło się do ciąży.
Ponieważ większość dzieci było mniej lub bardziej kontrolowanymi "wpadkami"
ciążę traktowano jako "coś co się utrzyma albo nie" i nikt nie ratował
zagrożonej ciąży. Moja mama skądinąd wykształcona kobieta opowiada z dumą jak z
krwawieniem latała po górach zakładając, że jeżeli dziecko jest silne to się
utrzyma. Ponieważ aktualnie kobiety planują ciążę a przy okazji coraz trudniej
o nią ze względów cywilizacyjnych (póxniej zachodzimy w ciążę, stres etc.)nie
traktują jej jako coś normalnego. Przy jakichkolwiek niepokojących objawach
pędzimy do lekarza. I to właśnie wkurza naszych pracodawców ponieważ traktują
to jako przewrażliwenie i próbę naciągnięcia. Szkoda, że nie myślą w
kategoriach, że szczęścliwy, spełniony pracownik to wydajnieszy pracownik. Z
drugiej strony kobiety, których stanowiska są słabopłatne i niedoceniane, mając
świadomość, że po macierzyśkim i tak dostaną wypowiedzenie starają się od razu
o zwolnienie lekarskie.
Ja mam dość niepopularną teorię na temat tego jak możnaby przynajmniej
częściowo uzdrowić sytuację. Mianowicie jestem przeciwnikiem płatnego 100 %
zwolnienia lekarskiego w ciąży (na rzecz 80% jak w przypadku każdego innego).
Po drugie wprowadziłabym w zamian instytucję płatnego wychowawczego po
macierzyńskim przez 6 miesięcy np. w granicach 20 % i mozliwości zamiany go w
miarę mozliwości oczywiście na pełnopłatną (lub inną w zależności od ilości
pracy)pracę w systemie pracy w domu lub w ramach "ruchomego czasu pracy".
U mnie decyzję odsuwały plany zawodowe. Najpierw studia, potem praca, do dwóch
latach drugi fakultet rónocześnie z pracą. Ponieważ skończyłam 27 lat
usiedliśmy z mężęm żeby obliczyć jak właściwszy moment na dziecko i wyszedł
nam ....w okolicach 50-tki )).
Aktualnie mam 29 lat i oczekuję drugiego dziecka. Na szczcęście władze uczelni
okazały się bardzo wyrozumiałe i przy pierwszej córeczce otrzymałam
Indywidualny Tok Studiów a aktualnie w związku z problemiami z drugą urlop
dziekański z możliwością zdawania zaległości. NIemniej moje kłopoty z drugą
ciążą wzięły się głównie ze zbyt szybkiego tempa (praca 8 godzin, studia, i 11
miesięczne dziecko).
Marta
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Na zyciowym zakrecie!
Witaj!
Moze troszkę Cie pociesze. Mysle ze po porodzie dostaniesz przez te trzy
miesiace zasiłek macierzynski (nalezy Ci sie bo pracowałaś).
U mnie sytuacja wygladała bardzo podobnie do twojej: ja 2-tyg.przed porodem
zamykałam rodzinna firme ktora tworzyłam od podstaw, umowa najmu sie skonczyla
i nie przedłuzalismy (szczerze to wlasnie marne pieniadze z tego byly a roboty
duzo), ale zawsze bylam niezalezna finansowo nikogo nie lubilam sie prosic o
kilka groszy na cos tam. Moj maz pracowal juz w duzej firmie produkcyjnej ale
nie zarabial duzo okolo 1,2 zł?!Potem sie troszku polepszylo. Ja po
macierzyskim nie mialam wlasnie gdzie wracac (tzn bylam zatrudniona w malej
firmie i zalapalam sie na wychowawczy platny 8 miesiecy).Finansowo czesto nam
brakowalo bo kosztow w mieszkaniu bylo sporo, jak to dziecko na poczatku troche
kosztuje utrzymanie (u mnie mleko na recepte, witaminy, i inne potrzebne
rzeczy) martwilam sie, załamywalam i tak wkołko ale wlasnie starałam sie
walczyc i: poszukałam sobie pracy dorywczej na kilka godzin w tygodniu tak zeby
dzidzia nie ucierpiela na tym przynajmniej na poczatku po 3-cim miesiacu
zycia.Tak wiec mialam kilka groszy swoich, potem jak skonczyl mi sie
wychowawczy płatny zamknieto ta mala firme ale bezrobocia nie dostalam, wiec
znow mala zalamka jak tu przezyc z mezowskiej pensji.Znow szukalam pracy na
niepełny wymiar czasu pracy, dorywczej na godziny (jestem po szkole
ekonomicznej, bardzo chcialam sie szkolic i rozwijac w ksiegowosci i dalam
takie ogloszenie i dostalam propozycje pracy na godziny w biurze
rachunk.fakturowanie itp.tez pare groszy wpadło ale dziecko nie cierpialo z
tedgo a ja cos dla siebie robilam. Teraz dziecko skonczylo 15 miesiecy ja
postanowilam ze musze poszukac stałej pracy bo debet w banku sie poglebia,nie
mozemy normalnie dociagnac do pierwszego itd.Dziecko zapisalam do zlobka ( tak
chcialam) a ja wtym samym czasie szukalam pracy i dostalam propozycje narazie
pracuje na okresie probnym 1/2 etatu wiec mam czas zeby dziecko sie
przyzwyczailo do zlobka a ja do nowej pracy (mam nadzieje ze zostane w tej
pracy na dluzej) maluch aklimatyzuje sie w zlobku narazie dobrze zlapal katar
ale jest ok.W razie czego mamy mozliwosc prosic o ponoc do opieki tesciowa(na
stale nie wiem czy dala by rade pilnowac Kacperka ale zobaczymy zawsze to mamy
jakies wyjscie) tak wiec ja zaczynam zarabiac jakies pieniazki i mnie jest
lepiej.Mysle ze u Ciebie nie bedzie az tak tragicznie, powiem ze tylko ze ten
pierwszy okres jak sie urodzi dzidzia jest bardzo trudny ale on mija i nie
mozna sie zalamywac i mysle tylko o tym trzeba wlasnie myslec o przyszlosci ze
bedzie lepiej bo bedzie.Czlowiek umie sie dopasowac do roznych sytuacji.
Głowa do gory nie zamartwiaj sie tylko mysl o malenstwie zeby wszystko bylo
dobrze a reszta sie jakos ulozy!!
Pozdrawiam
mama Kacpra 3.06.05
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ech, nasze spoleczenstwo
Padlinko, czy nie zauważyłaś, że jednak teraz żyje się inaczej? Pracujemy więcej i dłużej. W pracy wymagają dyspozycyjności. Pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych mężatek, w obawie właśnie przezd ciążą itd. Zauważ, że teraz jak ludzie pracują to głównie w firmach prywatnych. Mało kto pracuje w placówkach państwowych. Do czego zmierzam. A no do kwestii ilości godzin pracy. W moim przypadku zawsze było tak, że "nie było nadgodzin". Nie było w sensie gdy trzeba było za to zapłacic. Bo siedziec trzeba było do bólu. Natomiast gdy ktokolwiek mpróbował zasugerować wynagrodzenie za ten czas, to padała odpowiedź: "Nadgodziny? To państwo sie nie wyrobili w czasie. Jeżeli komuś coś nie pasuje, może się zwolnić. Na miejsce każdego z Was jest 100 chętnych osób, które docenią to, że w ogóle pracują". Więc nie wiem czy zachęcająca perspektywa by zakładac rodzinę Gdy przychodzisz w sprawie pracy to jednak pada pytanie czy masz dzieci i ile. Pracując po 10 czy 12 h dziennie to raczej nie bardzo wyrobisz się by zdążyć na czas do przedszkola po dziecko, czy do żłobka. Generalnie te instytucje czynne sa do godz. 16,30 - 17,00. I to naprzykład mnie przeraża. Co ja zrobie jak wróce do ptracy? Chyba wróce tylko na 1/2 etatu Nie wiem. Ale o tym pomyślę dopiero gdy nadejdzie czas. Ja sama, zaraz po ślubie, gdy poszłam na rozmowę w sprawie pracy ( mój zakłąd pracy padał i trzeba było szukać czegoś nowego)dowiedziałam sie, że jestem "trzecia kategorią pracownika, bo Pan się obawiał, że za 3 m-ce powiem mu, że jestem w ciązy, odejde na 3 lata z pracy, czyli problem w doborze kadry dla niego się nie skończy". Zrobiło mi się tak miło, że jak wyszłam to się popłakałam. Ale jednak mimo wszystko znalazłam prace, bo byłam najmłodsza, szef traktował mnie ( pozostali pracownicy również) jak takiego małego misiaczka, jak maskotke, malutką dziewczynkę. I jakos wierzyć im się nie chciało, że naprawde mam męża Więc myślał, że z dziećmi to ja poczekam jakieś 5 lat Poprostu nie traktowali mnie zbyt poważnie Na marginesie dodam, ze psychicznie z szefem nieobliczalnym furiatem wytrzymałam nie całe 3 m-ce, a nowa praca przyszła "prawie" sama. Uciekłam szybko i zaczęłam wszystko na nowo. Myślę, że jest też kolejna sprawa, dla której ludzie rezygnują lub opóźniają termin ślubu, rodzenie dzieci. To wszystko kosztuje. zazwyczaj mam która siedzi z dzidzią w domku nie otrzymuje pieniążków, bo na płatny wychowawczy, to nie wiele się osób łapie, mimo iz powinno dużo więcej. Padlinko, przeciez mozna tu znależć tyle rozpaczliwych postów o pomoc, tyle smutnych historii, można poczytac o okrutnej biedzie w jakiej żyje nie jedna z forumowiczek. Padlinko, ciesz się, że Ty mogłas zrobic tak jak chciałaś i wtedy kiedy chciałaś Wiele jest przyczyn tego, ze wszystko to później się odbywa. Ja też wolałabym by moje dzieci (heh, narazie drugie mam dopiero w brzuszku) miały więcej i lepiej. Ale ja akurat wybrałam, ze dorabiac będę sie może dłuzej i później ale z dziećmi u boku - Siunia Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Strona 4 z 4 • Wyszukano 446 rezultatów • 1, 2, 3, 4
All right reserved.
©